Czy kobieta „powinna” być matką?

21.09.2020 | Felietony terapeutyczne

Jestem mamą.

Czy zdecydowałam się na macierzyństwo? I tak i nie. To długa historia. Lecz, tak naprawdę nie do końca wierzę w to, że wszystko w życiu zależy od naszej decyzji. Czasami cała sztuka polega na tym, aby twórczo reagować na to, co nam się przytrafia.

Niezależnie od mojej historii osobistej, fascynuje mnie poruszenie jakie w kobietach wywołuje temat macierzyństwa i presji społecznej wokół niego.

Czy istnieje „powinność” posiadania dzieci?

Zadziwiające jest to, że spotkałam się z dwoma sprzecznymi głosami wśród kobiet. Jedne mówią, że czują wielką presję, która jest na nie wywierana w kierunku bycia matką. Opowiadają o tym, że tak naprawdę mają poczucie braku wyboru w tej kwestii. Jeżeli nie założą rodziny, oznacza to, że „coś jest z nimi nie tak” lub że nie są pełnowartościowymi kobietami. Druga strona mówi, że wcale tak nie jest, że jako dorosłe i dojrzałe kobiety możemy decydować, czy chcemy mieć dzieci czy nie. Dodatkowo posiadanie dzieci lub ich brak wcale nie wpływa na bycie kobietą w pełni.

Niezależnie od tego z którą ze stron się utożsamiasz, być może warto na moment przyjąć, że są to dwa sposoby przeżywania pewnej rzeczywistości. Kto ma rację? Obawiam się, że szukanie racji do niczego nas nie doprowadzi, ponieważ już za chwilę będziemy mieli dwa skłócone obozy kobiet. A kto na tym skorzysta? Na pewno nie kobiety.

Posłuchajmy, co mówią obie strony i spróbujmy je lepiej zrozumieć.

„Czuję wyraźnie, że powinnam być matką. Inaczej moje życie jest porażką.”

-Ja nie mam wyboru – mówi część kobiet. A tak naprawdę ma na myśli presję społeczną i parcie na macierzyństwo, z którymi się mierzy. Sprawdźmy jakie są potencjalne źródła tej presji, a jak się okazuje może być ich kilka:

1. Instynkt macierzyński i kobieca natura

Zacznijmy od stereotypowych przekonań mężczyzn i kobiet dotyczących naturalnych predyspozycji kobiet do matkowania. Niejednokrotnie powołując się na instynkt macierzyński mówi się tak naprawdę o oczekiwaniu, że kobieta będzie chciała mieć dzieci i że jest to najbardziej naturalna rzecz na świecie. Pamiętajmy jednak o tym, że jako rozwinięte cywilizacje, z jaskiń wyszliśmy już wiele tysięcy lat temu i nasz rozwój polegał między innymi na okiełznywaniu instynktów. W innym przypadku wątpię, aby jakiekolwiek małżeństwo miało rację bytu, sądząc po instynkcie łowczym mężczyzn.

Bardzo dawno temu przetrwanie plemienia zależało od ilości nowo narodzonych dzieci, lecz na ten moment może być nawet tak, że dalsze losy ludzkości mogą zależeć od zmniejszenia populacji. Po co zatem powoływać się na instynkt i naturalne predyspozycje? Nawet jeżeli istnieją. Wygłaszanie tych przekonań może pełnić konkretną funkcję i niewątpliwie rodzi presję wobec kobiet.

2. Rodzina

Przejdźmy teraz do obiadów rodzinnych: pytania o planowanie dzieci, drobne insynuacje, że chyba już pora, martwienie się, że będziesz sama i kto Ci poda przysłowiową szklankę wody. Wszystko krąży wokół wizji, w której brak dzieci oznacza brak spełnienia życiowego. Zmartwiony ton wypowiedzi, tak naprawdę sugeruje, że z odbiorcą coś jest nie tak, skoro jest źródłem troski rodziny.

Czasami, co odważniejsza kobieta, powie, że zdecydowała, że nie będzie miała dzieci, a wtedy miły głos starszej cioci z pobłażliwym uśmiechem odpowiada, że jeszcze Ci się odmieni.

3. Religia

Kolejnym puzzlem w tej układance jest religia i wzorce kulturowe, które ona wspiera. W religii chrześcijańskiej główną postacią kobiecą jest Matka Boska, która czczona jest jako matka. Czy to jest presja? Można powiedzieć, że jest to silna zachęta, na poziomie duchowym do realizowania pewnego scenariusza. Brak alternatywy powoduje, że wybór jest żaden.

4. Polityka społeczna (prorodzinna)

Idąc dalej możemy spojrzeć na działania i kierunek polityki społecznej państwa. „Polityka prorodzinna” – tak brzmi dumne hasło, pod którym chętnie podpisze się niejeden polityk. Miernikiem sukcesu tej polityki jest między innymi współczynnik przyrostu naturalnego populacji. Po drodze mamy gratyfikację finansową za każde kolejne dziecko. Presja? -Ależ nie! – powiedzą jedni. Przecież to jest nagroda i wsparcie dla matek. To są ich przywileje i docenienie. Naprawdę? Co kupuje się w rodzinach za 500+? Czy ktokolwiek z ręką na sercu może powiedzieć, że te pieniądze wspierają matki, które biorą na siebie większość wysiłku wychowawczego? Nie sądzę.

Polityka prorodzinna rodzi oczekiwanie. Oczekiwanie efektu, który mogą dostarczyć bezpośrednio tylko kobiety.

Biorąc to wszystko pod uwagę, można powiedzieć, że w otoczeniu kulturowym kobiet istnieje wiele sygnałów i działań, które kładą nacisk na to, aby zostały matkami. Reakcja każdej kobiety zależy od jej osobistych doświadczeń, historii i wrażliwości. Wśród kobiet, które czują się dotknięte tą presją, widać różne trendy. Jedne jej ulegają, inne po cichy wiodą życie na swoich zasadach, a jeszcze inne głośno mówią: – Dość zmuszania nas do macierzyństwa! Dość dyktowania nam zasad, według których mamy żyć! –

„Jestem dorosła i mam wolny wybór.”

Jest też grono kobiet, które uważają, że są niezależne i wolne od wszelkiej presji. Podejmują różne życiowe decyzje, niezależnie od opinii innych. Mówią o tym głośno i odważnie. Tym sposobem pokazują, że można żyć inaczej. Przecierają szlaki i wychodzą poza istniejące schematy. Dzięki temu zyskują poczucie wolności, decyzyjności i sprawczości. Czy coś tracą? Możliwe, że tracą bezpieczną i wydeptaną ścieżkę, którą proponuje stary, dobry system społeczny. Niejednokrotnie fundują sobie konflikty rodzinne, rozwody i być może nawet pewien rodzaj oceny społecznej. -Co za wariatki! – powiadają o nich niektórzy. – Jak można nie chcieć mieć dzieci? Jakieś feministki chyba. Parasolami machają na ulicy. W głowach im się poprzewracało. –

One rosną w siłę, ponieważ już wiedzą, że większość tego gadania to tylko strachy starego systemu, który kruszy się u podstaw. Dodatkowy napęd zyskują, ponieważ jest ich coraz więcej. A im więcej ich jest, tym trudniej im wmówić, że „coś jest z nimi nie tak”. Już za moment to one będą mówiły co jest właściwe, a co nie. I co wtedy powiedzą?

Jakich zmian chcą i potrzebują kobiety?

Tak oto, przed kobietami otwiera się nowe pytanie. Nie jest to pytanie o powinność bycia matką. Poprzestając na tym pytaniu, same siebie ograniczamy do patrzenia w oczy staremu systemowi społecznemu, który przez tak wiele lat dyktował kobietom warunki. Lecz jest to pytanie o to jak kobiety chcą wykorzystać swoją rosnącą siłę i niezależność? Jakich zmian chcą i potrzebują?

Bo przecież to, co dotyka kobiety, to fakt, że różne decyzje są podejmowane bez nich o nich. Zacznijmy siebie traktować poważnie, wsłuchajmy się w stłumione potrzeby i szukajmy rozwiązań. Czasami rewolucyjne pomysły rodzą się z zauważenia banalnych trudności, codziennych wyzwań, które przyjęte za normę nie podlegają żadnej dyskusji.

Czy warto zostać matką?

Według Indian człowiek zostaje prawdziwym mieszkańcem jakiegoś miejsca, kiedy postępuje tak, jak gdyby w grę wchodziła przyszłość jego dzieci. Macierzyństwo możemy również potraktować jako metaforę pewnej postawy. Troskliwego i odpowiedzialnego podejścia do naszej planety i jej przyszłych mieszkańców. Może jednak warto, abyśmy wszystkie zostały matkami?

0 komentarzy

Wyślij komentarz

POWIĄZANE WPISY

Jak budować kobiecy świat?

Jak budować kobiecy świat?

- Żyjemy w męskim świecie. System faworyzuje mężczyzn, a marginalizuje kobiety wraz z ich potrzebami. Ba! Nawet czyni z kobiet "służebnice" mężczyzn, które mają się dostosować do ich potrzeb i pomagać im realizować ich cele - takie wypowiedzi padają co rusz na...

czytaj dalej
Jak dyskryminujemy kobiety?

Jak dyskryminujemy kobiety?

Robimy to my same i robią to oni. Robi to sos kulturowy. Robi to system. Zadziwiające jest to, że początek tego posta piszę kilkakrotnie i zastanawiam się w jaki sposób ująć w słowa to co chcę napisać, tak aby nie wywołać zbyt wielu protestów. A może te protesty to...

czytaj dalej

Pin It on Pinterest